niedziela, 9 listopada 2014

smutno

Powiedz mi proszę jak tam jest,
no wiesz, tam gdzie jesteś teraz.
Czy tak jak mówią, wszystko masz
i nic tam nie boli i nie doskwiera?
Powiedz mi proszę jak tam jest,
czy są tam łąki wiecznie kwitnące?
Czy tak jak mówią, nikt nie płacze
i zawsze tam dla Was świeci słońce?
Powiedz mi proszę jak tam jest,
no wiesz, tam gdzie jesteś teraz.
Bo w końcu przecież każdy z nas
prędzej, czy później tam się wybiera.


1 listopada Dominik przegrał walkę.
Do zobaczenia dzielny wojowniku.


.

(*)

wtorek, 30 września 2014

Dużo sie dzieje

Mam jak zwykle zaległości.
Wiele się dzieje w moim zyciu, bardzo dużo się wydarzyło od ostatniego mojego wpisu w maju.
1. Skończyłam IV semestr ze średnią 4.5.
2. Mąż w końcu znalazł pracę, niestety a może stety 850km od rodziny. Odpoczywamy od siebie. W sierpniu byłam u niego, codziennie się widzimy na Skype więc nie jest źle. Prawdopodobnie przyjedzie pod koniec października na kilka dni. Pewnie, że tęsknimy, no ale nie on pierwszy i nie ostatni który zmuszony został wyjechać.
3. Moja sister ( mieszkająca od 8 lat z synami  na Wyspach) została niespodziewanie babcią. 
Piszę niespodziewanie- bo dowiedziała się o tym  jak wnusio ma już 6 miesięcy.
4.No i najważniejsza sprawa - z naszym Dominikiem nie jest najlepiej. Po operaci którą miał na początku czerwca obudził się z niedowładem wszystkich kończyn. Codzienna trudna i żmudna rehabilitacja pomogła mu stanąc na nogi. Niestety stan się pogorszał, kolejna chemia osłabiała organizm, Kolejne badania wykazały obecność komórek rakowych w rdzeniu kręgowym. 3 tygodnie temu Dominika wypisano ze szpitala. Tydzień temu obchodził swoje 17urodziny- mógł jeszcze z pomocą usiąść, oczywiście tylko z podparciem, mógł ruszać swobodnie rękoma. W tym tygodniu stan się pogorszył, Dominik tylko leży, doszły kłopoty z oddychaniem. 
Prosimy o modlitwę......
5. Reszta nie ma znaczenia przy punkcie 4.....

wtorek, 27 maja 2014

Domino

Swego czasu pisałam o naszym chorym bratanku.
W sobotę, 24 maja, w naszej wiosce odbył się festyn, z którego dochód został przeznaczony na leczenie i rehabilitację Dominika.
Dla przypomnienia:
W październiku 2012 r. u Dominika wykryto złośliwy guz osłonkowy nerwu obwodowego. Został on częściowo usunięty. 
Przyszedł czas na chemio i radio terapię. 
Guz nie zmniejszał się, ale też nie rósł.
W lutym 2014 r. Dominik przyjął ostatnią chemię. 
Lekarze stwierdzili "stan stabilny". 
Zaczął "żyć" prawie normalnie.
30.04.2014. pojawiły się objawy niedowładu części tułowia i nóg. Po raz kolejny szereg badań i prześwietleń. Bardzo szybko postawiono diagnozę: Guz zaczął rozrastać się w kręgach szyjnych. 12 maja miała odbyć sie operacja, niestety wyniki "leciały" w dół. 

Domino - październik 2012
Zdjęcie: W październiku 2012 r. u Dominika wykryto złośliwy guz osłonkowy nerwu obwodowego. Został on częściowo usunięty.


W trakcie leczenia



Luty 2014


Tutaj już maj - ponownie w szpitalu.
Zdjęcie: U Dominika 30.04.2014. pojawiły się objawy niedowładu części tułowia i nóg. Po raz kolejny szereg badań i prześwietleń. Bardzo szybko postawiono diagnozę: Guz zaczął rozrastać się w kręgach szyjnych. W poniedziałek 12.05. Dominik ma operację.

Dominik jest po kolejnej chemii. Czekamy, aż wyniki bedą na tyle dobre, żeby mogła odbć się operacja.
Z całego serca dziękujemy za udział w Festynie, wszystkim ludziom dobrej woli, ofiarodawcom i sponsorom.

czwartek, 27 marca 2014

czas ucieka...

Oj, jak ten czas leci, ucieka strasznie, dopiero był grudzień a juz koniec marca... szok...Znowu mnie tu nie było przeszło miesiąc, aż przypomnienie na maila dostałam, że wpisów brakuje.
Czasu brak i tyle. Taka zmęczona przyjeżdżam z pracy, :/ tylko patrze żeby się gdzieś na chwilkę połozyć. Z kolei jak mam drugą zmianę to niby śpię dłużej bo zamiast o 4.10 wstaję o 7.00 ale wracam do domu po 23 i juz wszyscy śpią. Czasem mój mąż na mnie czeka, jak wcześniej mu napisze lub zadzwonię to nawet herbatkę mi dobra zrobi albo małą kawkę i do tego "coś na ząb". Ale jeśli się nie przypomne to sam się nie domyśli, chyba jak każdy facet..
Z ciekawszych spraw to siostra znowu przyleciała z Irlandii, z dwoma synkami. Była niedawno, bo w połowie stycznia, miała taki drobny zabieg, a teraz wizyta kontrolna ją czekała. Wszystko ok. Jak wspominałam-przyleciała z dwoma synami 13 i 2.5 lat. Ten starszy miał 5 lat gdy wyemigrowali i oczywiści mówi po polsku ale ten młodszy niestety juz mniej. Jest taki zabawny bo miesza polski z angielskim. Np. siusiu woła po angielsku, jak chce pić to mówi "daj mi pić", jak juz się napije mówi "weź" (np. butelkę). Proszę siostrę i starszego siostrzeńca, zeby jak najwięcej mówili do niego po polsku, ale mały chodzi do żłobka i niestety ciężko będzie. Latem znowu przylatują, i pewnie na dłużej niż tydzień, juz się nie możemy doczekać :):):)
A po za tym 4 semestr się zaczął, jutro wykłady, sobota do pracy, niedziela caly dzień wykłady :/ idę powtórzyć słówka z angielskiego :)
pozdrawiam wszystkich serdecznie...

poniedziałek, 10 lutego 2014

w skrócie

Znowu nie mam czasu na bloga, nie tyle na własnego co czytanie innych :/ Ale mam zamiar to nadrobić bo zakończyłam III semestr moich studiów, i to z niezłym wynikiem 4.5 :) z góry dziękuję za gratulacje :).
A z mniej fajnych rzeczy- gdy juz polubiłam się z moim telefonem z systemem windows phone ( wczesniej miałam androida) to tem mi dzisiaj pieknie wymknął się z łapek i upadł sobie na kostkę brukową,, buuu, całay panel mi popekał... buuuuu, sie poryczalam nawet, bo jeszcze do tego w pracy cos niefajnego wyszło i tak ogólnie mam chandrę.
Z tej okazji zrobiłam pizzę, którą teraz sama jem bo córka pojechała grać w siatkówkę a mąż zaliczył Mcdonalda  bo myślał że nic w domu nie będzie do jedzenia......
pozdrawiam czytaczy :)
PS. Piękna wiosna za oknem :)

wtorek, 17 grudnia 2013

krótko co u mnie :)

Zbliżają się święta i koniec roku. W związki z tym w pracy wariacja, w marketach jeszcze większa a ja nie mam nawet listy zakupów.
W tym roku Świeta będą inne, ponieważ moi rodzice wyjechali na 6 tygodni do cioci do Niemiec. Ciężko będzie ale damy radę. Chyba...
W zeszły piątek mieliśmy w pracy spotkanie wigilijne z prezesem, było ciasto, ciepłe i zimne napoje a potem upominki wartości ok.150zł (kawa, herbata, słodycze, proszek i płyn do prania i smalczyk staropolski w takim  fajnym kamionkowym naczyniu z pokrywka). Juz miałam dość wysłuchiwania jaka to uboga paczka, że lepiej kase by dali itp itd. No taka juz natura Polaków, wieczne narzekania. Przeczytałam fajny aforyzm "zadowolić wszystkich jest trudno ale wkurwić wszystkich bardzo łatwo. w sobotę idziemy ostatni przed świętami dzień do pracy, potem dopiero 30 grudnia na inwenturę i znowu 2 dni wolne. Oczywiście nie  obyło się bez komentarzy. 7 stycznia 2014 roku zaczynam dwutygodniowe praktyki studenckie w moim zakładzie pracy, mam nadzieję że jeśli potem wrócę na produkcję to na krótko. Cały czas robiąc wiązki zastanawiam się co ja tu robię....

poniedziałek, 25 listopada 2013

Wykończona ale się nie poddaję

Znowu dawno mnie tu nie było. Ale pracuję, uczę się, prowadzę dom, i odsypiam. Z jednej strony ciesze się że pracuję, ale ostatnio nie chce mi się tam jeździć. Wciąz za mało, za wolno, mamy braki, nadgodziny- popołudniowe zmiany po 10 godzin 14.30-0.35, ranna zmiana -sobota pracująca i ostatnio niedziela. I tak nie nadrobilismy nic. A wszystko po to żeby mieć troche więcej pieniążków, tyle wyrzeczeń a raptem 10tego na koncie 1600zl, żal....
Do tego czuję się lekko oszukana. Mianowicie w październiku byłam u kierowniczki porozmawiać o moich praktykach studenckich (dwa tygodnie). Praktyki bedę miała w mojej firmie, chciałam wziąść 2 tygodnie urlopu ale i tak bym przyjeżdżałą do firmy tyle tylko że do biura. Powiedziała, że nie mam mowy o takim długim urlopie, że jest dużo pracy, a że praktyki muszę odbyć do końca stycznia, powiedziała że może w styczniu jak będzie mniej pracy. No ok, pomyślałam sobie, skoro firma zgadza się żebym u nich odbyła tą praktykę ja też pójdę "na rękę". Przyszedł listopad a ja się dowiaduję, że 4 osoby z mojego działu idą na dwutygodniowe urlopy żeby dostać dodatek socjalny (ok. 500zl, przeważnie wszyscy dostają to po letnich urlopach, mozna by to nazwać "wczasy pod gruszą"), sa to osoby, który zaczęły pracę tak jak ja w kwietniu.
Okazuje się, że ktoś (chyba brygadzistka) podpowiedział im , że coś takiego jest i im się należy, a kasa na święta się przyda. Więc idę do kierowniczki i mówię że chcę urlop od 9 grudnia na odbycie praktyk. I co słyszę ? że urlopy wstrzymane do odwołania. To dlaczego te 4 osoby odą na urlop? bo wcześniej wypisały wnioski. A kiedy? we wrześniu ?bo ja byłam w październiku i nie było mowy o urlopie a teraz takich rzeczy się dowiaduję? to chyba trochę nie fair.....W sumie to stanęło na niczym, kierowniczka będzie mieć na uwadze , może do końca listopada sytuacja w firmie się wyklaruje...I tyle. Jest mi przykro, że nikt mi wcześniej nie powiedział że należy mi się jakieś socjalne, dowiaduję się od koleżanek, które chyba muszą mnie lubić, że ktoś "po cichu" dostaje urlop. ech....
A po za tym zaliczyłam wczoraj ćwiczenia z finansów na ocenę 4.5, a 2 tygodnie temu egzamin z Zarządzania zasobami ludzkimi na 5 :) -miałam do przygotowania prezentację na temat oceny okresowej pracownika, a że kilka razy w swojej karierze zawodowej byłam oceniana to miałam o czym mówić....Jestem wielka !!!!  Kawa dla wszystkich :-)